Maria Andrejczyk była tłem dla rywalek i nie weszła do finału rzutu oszczepem. W pierwszej rundzie odpadli wszyscy trzej biegacze na 800 metrów, włącznie z Patrykiem Dobkiem. Natalia Kaczmarek przegrała ze zdrowiem. Ale na koniec smutnego dnia polskiej lekkoatletyki w Eugene usłyszeliśmy krzyk Anny Kiełbasińskiej. I zobaczyliśmy łzy. Łzy finalistki mistrzostw świata. – Tyle na to pracowałam, tyle poświęciłam. I mam. W piątek będę to chłonąć i się tym cieszyć – mówiła.